Szukaj

Facebook

Na zdjęciu z Leninem

Dziś każdy może pojechać po torach z Regulic do Alwerni lub Nieporazu. Od trzech tygodni Lokalna Kolej Drezynowa oferuje regularne kursy na fragmencie historycznej linii nr 103.

 

Bieszczady w Regulicach

LKD stworzyli: Michał Ściana, na co dzień pracujący w firmie spedycyjnej w Alwerni, i Grzegorz Pater z alwerniańskiego urzędu.

- Wszystko przez zamiłowanie do kolei. Pochodzę z rodziny kolejarskiej. Regulice są miejscowością, gdzie mieszka dużo kolejarzy. Jest też sentyment do linii 103 i Fabloku – mówi Michał Ściana.

- Ja podszedłem do tematu bardziej jako pasjonat lokalnego dziedzictwa. Działam w stowarzyszeniu, gdzie staramy się przywracać pamięć garncarstwu czy innemu rzemiosłu. Chodziło też o wykorzystanie tej linii, by nie została przerobiona na ścieżkę rowerową – tłumaczy Grzegorz Pater.

Obaj są sympatykami Stowarzyszenia Przyjaciół Regulic i Nieporazu. Gdy się spotkali niespełna dwa lata temu – zaiskrzyło. Potem było wiele miesięcy żmudnej pracy przy usuwaniu zielska z zarośniętych torowisk i naprawie rozkradzionych przez złomiarzy torów.

 



Jedziemy przez las

Z Grzegorzem Paterem z LKD umówiliśmy się w Regulicach. Na peronie znaleźliśmy się niemal w tym samym czasie. Tyle, że Grzegorz przyjechał żółtą drezyną. Na wycieczkę, mimo mżawki, nie trzeba mnie było namawiać.

Pedałujemy w stronę Alwerni. Miejscami przez teren odsłonięty, miejscami w zielonym tunelu z roślinności. Docieramy do drogi. Grzegorz ubiera odblaskową kamizelkę z napisem "Kierowanie ruchem", bierze lizak i zatrzymuje sprawnie samochody z jednej i drugiej strony. Upewnia się jeszcze, czy jakiemuś kierowcy czasem bardzo się nie spieszy i daje znak. Ruszam. Dosiada się za drogą. Dalej rozmawiamy o pomyśle na przewozy, setkach godzin pracy przy karczowaniu torowiska, wreszcie - o złodziejach, którzy na opuszczonej linii nr 103 byli przez lata bardzo aktywni. Dość wspomnieć, że dopuszczenie do ruchu na istniejących obecnie odcinkach wymagało przywiezienia i zamontowania 15 ton metalowych elementów infrastruktury.

Gdy zza drzew z lewej strony wyłoniła się kopuła klasztoru Bernardynów, deszcz zaczął padać bardziej intensywnie. Zawracamy.

Grzegorz wskazuje miejsce do zmiany kierunku jazdy, po czym sprawnie przestawia drezynę o 180 stopni.

W trakcie przejazdu przez drogę powtarza się scenariusz z zatrzymywaniem samochodów. Problem w tym, że na mokrych torach stalowe koła straciły przyczepność. Przez chwilę kręcę w miejscu. Wreszcie, udało się. Powoli przetaczam się na drugą stronę. Kierowcy patrzą ze zdziwieniem. Dalej ciśniemy mocno w deszczu do Regulic.

Wymyślanie głupot

Temat uruchomienia kolei drezynowej, choćby na fragmencie linii kolejowej nr 103, powracał niemal za każdym razem, gdy pojawiała się dyskusja o ewentualnym przywróceniu kursów pociągów lub szynobusów na zamkniętej w 2002 roku trasie między Trzebinią i Wadowicami. Kończyło się na mówieniu.

Dlatego też, gdy w 2015 roku na portalu przelom.pl i w gazecie pisaliśmy o tym, że jest pomysł na jazdę drezynami na stotrójce, natychmiast pojawiły się nieprzychylne komentarze.

pietrunio: Ho ho ha ha! Ale się uśmiałem!! Pojadą... Chyba palcem po mapie...

Tratatata: Banda marzycieli. Kolejny pseudoprzykład na to, że gmina Alwernia jest turystyczna. Bzdura na resorach. Wymyślanie głupot dla garstki fascynatów, a z drugiej strony walka z firmami, które chcą inwestować w gminie Alwernia (...). I wszystko to w imię pseudoturystyki w Alwerni. PKP tylko zaciera ręce, bo grupka ludzi im wysprząta i utrzyma zapuszczoną od 12 lat linię. Ciekawe też jak zostanie rozwiązana kwestia rozebranego przejazdu na drodze wojewódzkiej w Alwerni, czy znowu gmina wybuli za jego odtworzenie, bo ktoś sobie wymyślił drezynę. Za chwilę SPRiN pewnie wyciągnie ręce do gminy i zawoła o kasę na drezynę, albo inne bzdety.

Ale były także opinie sprzyjające przedsięwzięciu.

siesta: A ja trzymam kciuki. Mocno :) Do przodu, nie przejmować się marudami.

K T O S: (...) Jeśli nawet przejazd nie zostanie przywrócony, to mogą drezyniarze jeździć tam, gdzie są tory. Trudno się nie zgodzić z tym, że kolej zapuściła torowisko jak w całej Polsce, ale skoro są zapaleńcy, żeby z tego zrobić atrakcję, to trzeba im pomóc, a nie przeszkadzać. Lepiej niech oni się tym zajmą, a nie złodzieje złomu.

Dziś każdy może wskoczyć na drezynę i pojechać np. z Regulic do Alwerni.

Niemożliwe stało się możliwe

Jak często słyszeliście, że porywacie się z motyką na słońce?
Michał Ściana:
- Wiele razy. Ale, jeśli coś się robi z pasją, to trochę inaczej to wygląda. Idziemy po pracy porządkować tory, można przy okazji spalić trochę kalorii, jest humor. I działamy dalej. W Trzebini kolejarze byli bardzo otwarci. Bardzo nam pomogli - podkreśla.

LKD w Regulicach ma trzy własne drezyny rowerowe. Takie same, jak te z Bieszczad, słynne w całej Polsce. Pojazdy są łatwe w obsłudze. Z przodu mają dwa stanowiska dla kręcących pedałami. Zamiast kierownic są owalne, nieruchome uchwyty. Na torach nie trzeba skręcać. Z prawej strony – hamulec ręczny. Z tyłu ławka dla dwóch osób. Można rozwinąć prędkość około 15 km/h. Przełożenie jest tak ustawione, by pokonać największe wzniesienie w drodze do Regulic Górnych.

- Teraz mamy trasę pięciokilometrową, z Regulic do Alwerni. Dla wszystkich. Natomiast na dłuższej trasie najpierw jedziemy do Nieporazu, potem zjeżdżamy do Alwerni i wracamy na stację w Regulicach. To jest trudniejsza trasa. Po drodze występuje troszkę wzniesień. Zalecamy początkującym, by zaczęli od trasy krótszej, żeby zobaczyli jak to jest – zachęca Grzegorz Pater.

To faktycznie zabawa i rekreacja dla każdego. Także dla tych, którzy na co dzień nie są zbyt aktywni fizycznie. Po rezerwacje, jak słyszę w LKD, dzwonią także osoby niepełnosprawne.

Co dalej, co dalej

Po trzech tygodniach trudno oceniać, jak się rozwinie drezynowa, pozytywistyczna historia w Regulicach. Organizatorzy są ostrożni w przewidywaniach tego, co się może zdarzyć w przyszłości, ale patrzą w nią z optymizmem.

- W przyszłym roku, mamy nadzieję, będzie jeszcze lepiej. Wszystko zależy od zainteresowania. Dobrze by było mieć jeszcze dwie drezyny. Ale nie wszystko od razu. W miarę rosnącego ruchu będziemy zamawiać kolejne pojazdy – zapowiada Michał Ściana.

Ale przejazdy to nie wszystko. Turyści oczekują także innych atrakcji. Dlatego LKD proponuje tematyczne wycieczki.

- Nawiązaliśmy współpracę z winnicą Czak. Miejscowe stowarzyszenie prowadzi muzeum garncarstwa. Chcemy zaoferować różnym grupom, zwłaszcza dzieciakom, warsztaty rzemieślnicze. Myślę, że współpraca będzie się rozwijała. Regulice mają ogromny potencjał – mówi z przekonaniem Grzegorz Pater.


*****

Linia kolejowa nr 103 - łącząca Trzebinię ze Skawcami - została otwarta 15 sierpnia 1899 roku. W 2002 roku pociągi pasażerskie przestały jeździć z Trzebini do Wadowic.

Więcej informacji o historii stotrójki, historii LKD w Regulicach oraz systemie rezerwacji drezyn na stronie internetowej: www.drezynyregulice.pl

Piotr Tarczyński


Tekst ukazał się w 28. numerze tygodnika "Przełom" 19 lipca 2017 r.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież