1 | 2 | 3 | 4

Szukaj

Facebook

Instagram

obrazek 2019a

Na zdjęciu z Leninem

Bruksela w jeden dzień

 Byłem w różnych miejscach na świecie. Wstyd się przyznać – w Brukseli nigdy. Zatem, gdy tylko propozycja wyjazdu do Brukselki się pojawiła, nie mogłem powiedzieć – nie.

 

 

Więcej…

Na rowerze dookoła stawu Pośredniego

Jakże miło zaskoczyć samego siebie. Nawet podczas, wydawałoby się, krótkiej wyprawy rowerowej do Rajska. Ale krótkiej, nie znaczy przecież – mało interesującej.

wycieczka na rowerze rajsko 011 700

Więcej…

Spacer po Starówce w Mińsku

Stolicę Białorusi odwiedzałem wielokrotnie. Wreszcie jednak było kilka godzin, by bez pośpiechu pochodzić po historycznym centrum miasta.

Więcej…

Wiosna w obiektywie

Ostatnie, piękne i słoneczne dni przypomniały, że właśnie zaczął się najlepszy czas do robienia zdjęć makro w plenerze.

Więcej…

Na Bazarze Oszskim w Biszkeku

Trudno sobie wyobrazić azjatyckie kraje bez targowisk nie mających końca. Dordoj i Osz w stolicy Kirgistanu są tego najlepszym przykładem.

bazar osz 700

Więcej…

Zabytkowa Stacja Wodociągowa „Zawada” w Karchowicach – w środku cuda techniki

Szlak Zabytków Techniki w województwie śląskim obfituje w miejsca niezwykłe i magiczne. Po walcowni w Szopienicach przyszedł czas na Karchowice. Tam spotkało nas wiele miłych niespodzianek.


 

Więcej…

Takie poniedziałki mogłyby być codziennie. Wspaniali ludzie, mnóstwo humoru, pozytywnej energii i pancakes w roli głównej.

Zaczęło się od facebookowego wpisu Nietypowej Matki Polki brzmiącego następująco: "Wszyscy zasługujemy na poranny seks i naleśniki".

Z Maryjką nie byliśmy zgodni co do tego, czy chodzi o naleśniki poranne, czy też może całodzienne. Maria obstawiła to drugie. Stąd wziął się challenge i poniedziałkowe zajęcia w kuchni. Prócz kosza pełnego wiktuałów, który ze sobą przyciągnęły Wróble, Witek wyciągnął zza pazuchy burbona. Był tak niedobry, że postanowiliśmy go szybko wypić, by nie krzywić się dłużej, niż to było konieczne. Po czym rozpoczęło się naleśnikowe szaleństwo.

Były wszystkie rodzaje, jakie mogły być: na słodko, wegetariańskie ze szpinakiem, z farszem mięsnym oraz z łagodną pastą paprykowo-bakłażanową. Do wyboru, do koloru ;) Cóż, nie da się ukryć, że zrobiliśmy sobie pankejkową orgię smaków. Z okazji skorzystały także oba koty, bo różne różności powpadały im przy okazji do miski.

Pierwsze fotki robiłem z doświetleniem sztucznym. Jak się szybko okazało, światła naturalnego wpadało przez okna wystarczająco dużo i żarówki, jako niepotrzebne poszły w odstawkę.

Bekstejdżowe zdjęcie autorstwa Maryjki. Królowa Niuta I pilnuje światła.