1 | 2 | 3 | 4

Szukaj

Facebook

Instagram

obrazek 2019a

Na zdjęciu z Leninem

Fotograficzne ekscesy z Marią

Po dwóch latach znów spotkaliśmy się fotograficznie z Marią. Tym razem w kolorze czarnym.

maria sesja styczen 2020

Więcej…

Ceramika, która zachwyca

Możliwość oglądania tylu pięknych przedmiotów codziennego użytku w jednym miejscu nie zdarza się często. Dlatego zdecydowanie warto się wybrać na wycieczkę do galerii „Obok” w Tychach.

Więcej…

Kaplica św. Jacka w Oświęcimiu

Ta gotycka budowla jest jednym z najstarszych i najpiękniejszych zabytków w mieście.

kaplica sw jacek oswiecim 700

Więcej…

Niezwykły Kirgistan. Zapraszam na wystawę w Przeciszowie

Piątunio już pojutrze i pojutrze o godz. 18 spotkanie w Gminnej Bibliotece Publicznej w Przeciszowie na wernisażu. Będą opowieści o Kirgistanie, dużo zdjęć, filmy i zielona herbata. Gdyby ktoś nie był przekonany, że warto przyjść, powinien zmienić zdanie po wysłuchaniu dzisiejszej rozmowy w Radiu Kraków ;)


Łukasz Fuczek z GBP w Przeciszowie, red. Jan Stępień z Radia Kraków i moja skromna osoba

Więcej…

Wczoraj w Białorusi, jutro w Kirgistanie

Nie pierwszy raz tak się się zdarza, że wyjazdy na wschód następują jeden po drugim. Teraz, w maju, sytuacja jest o tyle ciekawa, że miałem tylko dwa dni przerwy.

 

 

Więcej…

Na zdjęciu z Leninem – kolejna odsłona

To była wyprawa, z której chciałem przywieźć 30. jubileuszową fotografię z wodzem rewolucji. Wróciłem z kolejnymi ośmioma.

Z Leninem w Porozowie

Więcej…

Na tę imprezę wybierałem się od kilku lat. Zawsze jednak na przeszkodzie stawał jakiś wyjazd w tym samym czasie. Wreszcie się udało.

Wcześniej widziałem mnóstwo świetnych zdjęć i czytałem wiele relacji z lotniska. Ale zobaczyć wszystko na żywo to, oczywiście, zupełnie inna bajka.
Przed wyjazdem były obawy o pogodę. Według wszystkich prognoz miało padać. Nie padało, poza okolicznościową mżawką.

Amerykanie byli otwarci
Mnie, oprócz ciekawości związanej z pierwszym uczestnictwem w tej imprezie, najbardziej pociągała zapowiedziana wcześniej obecność na statyce amerykańskich legend: bombowca B-1B Lancer, bombowca B-52 Stratofortress i latającej cysterny KC-135 Stratotanker.

Ich ekspozycja była rewelacyjna. Nie zostały w całości odgrodzone od publiczności. Dzięki temu można było schować się przed deszczem pod ogromnym skrzydłem któregoś z latawców, czy zajrzeć do wnętrza silników. Wreszcie można też było wejść pod B-52 i zobaczyć od środka, jak wygląda luk bombowy tej maszyny (!).
Ludzi mnóstwo. Organizatorzy podali, że w sobotę NATO Days odwiedziło 65 tys. osób. Gastronomia, jak na taką ilość ludzi dawała radę. Stoisk z najróżniejszymi potrawami było mnóstwo. Jak ktoś stał w kolejce dłużej, niż kilka minut – miał pecha.



Lotniczo - kiepsko
Jeśli chodzi o pokazy lotnicze, to było tak sobie. Jedna z przyczyn to niska podstawa chmur. Dlatego dużej części drugiego pokazu Eurofightera Typhoona nie można było zobaczyć, bo tyle co samolot się pokazał, za chwilę znikał w niebiańskim mleku. Organizatorzy odwołali też pokazy naszych Orlików (był tylko występ solisty) i zespołu akrobacyjnego z Arabii Saudyjskiej.

Drugą przyczyną jest naturalne, w moim przypadku, porównanie z tegorocznym Air Show Radom. Niby trudno porównywać, bo to dwie różne imprezy, ale...

Dla mnie ważne jest to, że w tym roku mogłem w Radomiu zobaczyć B-52 w locie, a w Ostravie obejrzeć go z bliska i, po prostu, dotknąć silników legendy :)

Podziękowania dla Jacka za ogarnięcie wyjazdu, dla Tadeusza za body,  Łukasza za szkło, dla wszystkich uczestników wycieczki za miłe towarzystwo.