1 | 2 | 3 | 4

Szukaj

Facebook

Instagram

obrazek 2019a

Na zdjęciu z Leninem

Trzech Króli - kropelkowo

Krótki spacer po bobreckim lesie w niezwykle miłym towarzystwie zaowocował paroma fotkami makro. Od czasu do czasu warto iść w stronę słońca, choć mocno świeci w oczy ;)

 

 

Więcej…

Trzy razy dookoła świata z Francją i Kirgistanem w tle

Dziś, podczas robienia porządków w internetach, zajrzałem również na Flightdiary. Ponownie, po kilku miesiącach, spojrzałem na liczbę 124.275.

flightdiary 04 2021 700

Więcej…

City break w Bydgoszczy

Pierwsza w planach była Nysa, potem jesienny Hel. Ostatecznie wylądowałem w mieście, przez które malowniczo wije się Brda.

bydgoszcz 018a

Więcej…

Z wystawą w Lublinie było tak

Gdy dostałem propozycję, by zaprezentować swoje zdjęcia podczas VI Kongresu Inicjatyw Europy Wschodniej, nie zastanawiałem się ani przez chwilę, bo to dla mnie wielkie wyróżnienie. Odpowiedź mogła być tylko jedna.


Fot. Natalia Gmurkowska

Więcej…

Na rowerze dookoła Oświęcimia

Trasa wokół miasta jest ciekawa i różnorodna. Wymaga jednak pewnego doświadczenia w jeździe na dwóch kółkach. Do pokonania mamy bowiem prawie 30 kilometrów.

na rowerze dookola oswiecimia 2020

Więcej…

Pełnia Truskawkowego Księżyca

Czasem warto poczekać. Nawet wtedy, gdy sytuacja wydaje się beznadziejna. Tak było z prognozami pogody na noc z 28 na 29 czerwca 2018 r.


Więcej…

 

 baner na sciane 02

Na tę imprezę wybierałem się od kilku lat. Zawsze jednak na przeszkodzie stawał jakiś wyjazd w tym samym czasie. Wreszcie się udało.

Wcześniej widziałem mnóstwo świetnych zdjęć i czytałem wiele relacji z lotniska. Ale zobaczyć wszystko na żywo to, oczywiście, zupełnie inna bajka.
Przed wyjazdem były obawy o pogodę. Według wszystkich prognoz miało padać. Nie padało, poza okolicznościową mżawką.

Amerykanie byli otwarci
Mnie, oprócz ciekawości związanej z pierwszym uczestnictwem w tej imprezie, najbardziej pociągała zapowiedziana wcześniej obecność na statyce amerykańskich legend: bombowca B-1B Lancer, bombowca B-52 Stratofortress i latającej cysterny KC-135 Stratotanker.

Ich ekspozycja była rewelacyjna. Nie zostały w całości odgrodzone od publiczności. Dzięki temu można było schować się przed deszczem pod ogromnym skrzydłem któregoś z latawców, czy zajrzeć do wnętrza silników. Wreszcie można też było wejść pod B-52 i zobaczyć od środka, jak wygląda luk bombowy tej maszyny (!).
Ludzi mnóstwo. Organizatorzy podali, że w sobotę NATO Days odwiedziło 65 tys. osób. Gastronomia, jak na taką ilość ludzi dawała radę. Stoisk z najróżniejszymi potrawami było mnóstwo. Jak ktoś stał w kolejce dłużej, niż kilka minut – miał pecha.



Lotniczo - kiepsko
Jeśli chodzi o pokazy lotnicze, to było tak sobie. Jedna z przyczyn to niska podstawa chmur. Dlatego dużej części drugiego pokazu Eurofightera Typhoona nie można było zobaczyć, bo tyle co samolot się pokazał, za chwilę znikał w niebiańskim mleku. Organizatorzy odwołali też pokazy naszych Orlików (był tylko występ solisty) i zespołu akrobacyjnego z Arabii Saudyjskiej.

Drugą przyczyną jest naturalne, w moim przypadku, porównanie z tegorocznym Air Show Radom. Niby trudno porównywać, bo to dwie różne imprezy, ale...

Dla mnie ważne jest to, że w tym roku mogłem w Radomiu zobaczyć B-52 w locie, a w Ostravie obejrzeć go z bliska i, po prostu, dotknąć silników legendy :)

Podziękowania dla Jacka za ogarnięcie wyjazdu, dla Tadeusza za body,  Łukasza za szkło, dla wszystkich uczestników wycieczki za miłe towarzystwo.