Szukaj

Facebook

Na zdjęciu z Leninem

Nie znalazłem nikogo, kto wstałby w niedzielę o 6 rano, by wybrać się na poranny spacer fotograficzny. Nie dziwię się ;) Poszedłem sam.

Po drodze na wiślany wał spotkałem bociana pracowicie szukającego pożywienia na łące przy wschodzącym słońcu. Pomachaliśmy sobie – on mi skrzydłem, ja jemu ręką. Chwilę później podziwiałem ptaki siedzące na przewodach energetycznych i ułożone w sobie tylko znane nuty natury.

Potem pozostało tylko rozkoszować się pięknem przyrody w pobliżu płynącej nieopodal Wisły. Pięknem prostym, oczywistym, spotykanym także codziennie w drodze do pracy i rowerowych przejażdżek. Z reguły niezauważanym.

Na wiślanym wale i łąkach można obecnie podziwiać m.in.: wrotycz pospolity, starca jakubka, ostropest, mniszka pospolitego i wiele innych polnych roślin w pełni letniego rozkwitu.
Z tych i innych darów natury nasze wspaniałe babcie sporządzały tajemnicze i tylko sobie znane mikstury, pomagające przy najróżniejszych dolegliwościach organizmu.

Podczas porannego, godzinnego spaceru spotkałem tylko jednego wędkarza, który wracał do domu. To wspaniałe uczucie i wielki komfort – móc wyjść z domu, by parę minut później zatracić się całkowicie w pięknie przyrody.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież