1 | 2 | 3 | 4

Po 17 latach znów miałem okazję zajrzeć do środka jednego z najpiękniejszych zabytków ziemi oświęcimskiej.

palac bobrek 01b

Pałac Sapiehów w Bobrku, bo o nim mowa, znajduje się w pobliżu drogi wojewódzkiej z Oświęcimia do Chrzanowa. Od strony drogi go nie widać – jest zasłonięty przez parkowe drzewa. Wystarczy jednak skręcić za stacją paliw przy kościele i kilkaset metrów dalej, z prawej strony, wśród drzew zobaczymy jego charakterystyczną sylwetkę.

Na temat historii obiektu nie będę się rozpisywał. Inni zrobili to lepiej.
>ZESPÓŁ PAŁACOWO-PARKOWY W BOBRKU

Nadmienię tylko, że w 2002 roku gmina sprzedała pałac i park prywatnemu właścicielowi. Ten zapowiadał, że w ciągu kilku lat urządzi w budowli centrum konferencyjno-szkoleniowe. Do dziś tego nie zrobił.
Warto jednak zauważyć, że część prac renowacyjnych została przeprowadzona. Przede wszystkim jest zrobiony dach i wzmocnienie konstrukcji. To ważne dla dalszych losów zabytku.

Skansen w czworakach
Przy okazji warto wspomnieć o dwóch ciekawych miejscach w pobliżu. Pierwsze to pałacowe czworaki będące własnością państwa Klimowiczów. Mirosław Klimowicz urządził w nich prywatny skansen i muzeum. Można u niego zobaczyć zabytkowe maszyny rolnicze, czy przedmioty używane niegdyś na co dzień przez naszych przodków. Ciekawostką jest zbiór skrzyń podróżnych, z którymi Polacy wyjeżdżali za chlebem do Ameryki.

Drugie interesującym miejscem jest polana z tzw. pomnikiem konia. Uformowany w prostokąt kamień z napisem „Tu leży koń wierny towarzysz wojny światowej i bolszewickiej 1936” upamiętnia konia Atamana. Podczas wojny z bolszewikami, w 1920 roku zwierzę uratowało rannego księcia Leona Sapiehę wywożąc go z pola bitwy na tyły. Dzięki temu Ataman otrzymał dożywocie w majątku książęcym i nigdy więcej nie był siodłany.

Fotograficzny spacer po parku w Bobrku
W 2002 roku miałem okazję uczestniczyć w podpisaniu umowy sprzedaży między gminą Chełmek i inwestorem. Spotkanie zakończyło się przy pałacu. Można było wówczas wejść do środka, również na wyższe kondygnacje.

Później wielokrotnie byłem w okolicy. Ale ogrodzenie skutecznie uniemożliwiało sprawdzenie, w jakim stanie jest zabytek. Do wiosny 2019 r.

Wtedy, w trakcie jednego z organizowanych przeze mnie spacerów fotograficznych, podeszliśmy pod bramę wjazdową. Z drugiej strony pojawił się stróż. Chwilę później, po 17 latach, znów miałem okazję oglądać pałacowe wnętrza. Niestety, ze względu na stan techniczny budowli nie dało się wejść na piętra. Ale krótka przechadzka po parterze wystarczyła, by znów poczuć ducha ostatnich właścicieli pałacu.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież