1 | 2 | 3 | 4

baner na sciane 02

Dziś, podczas robienia porządków w internetach, zajrzałem również na Flightdiary. Ponownie, po kilku miesiącach, spojrzałem na liczbę 124.275.

flightdiary 04 2021 700

Flightdiary to dziennik lotów. Internetowy. Prowadzę go od wielu lat. Dzięki temu mogę szybko sprawdzić kiedy, dokąd, o której godzinie i jakim samolotem leciałem, jak długo trwał lot, jakie miałem miejsce na pokładzie itd. Wprowadzone dane aplikacja przetwarza i podaje potem bardzo ciekawe dane statystyczne.

Wspomniana na początku liczba to nic innego jak liczba kilometrów pokonanych przeze mnie w różnego rodzaju samolotach lecących w różne strony świata. To znaczy, że w przeliczeniu, w różnych statkach powietrznych, obleciałem Ziemię dookoła ponad trzy razy. Trochę w to nie wierzę, ale nie chce być inaczej. Do dziś 86 lotów.

Danych, oczywiście, jest znacznie więcej. Najczęściej wykorzystywany przewoźnik to rodzimy LOT (21). Zaraz za nim znajduje się moja ulubiona linia lotnicza – Turkish Airlines (20).

stambul 2015 700

Stambuł z góry. Lecimy do Biszkeku, stolicy Kirgistanu. 2012 r.

 

Jeśli chodzi o modele samolotów, to najczęściej leciałem Boeingiem 737-8 oraz Airbusem A321. Z kolei najciekawsze dla mnie maszyny, z wieloma wspomnieniami, to dwa razy An-24 w 2009 roku z Biszkeku do Oszu i z powrotem w Kirgistanie i trzy lata później Ił-96 z Moskwy do ukraińskiego Symferopolu na Krymie.

Tak sobie myślę przy okazji, że gdybym zliczył wszystkie inne podróże – pociągami, autobusami, samochodami, autostopem – to pewnie wyszłoby mi drugie tyle, czyli kolejne trzy okrążenia Ziemi. Może nawet więcej.

Jeśli mowa o podróżach, od razu przypominają mi się różne, mniej lub bardziej modne, powiedzenia związane z wyprawami. O celu, drodze, towarzyszach podróży itd. Każde z nich, w zamierzeniach, ma kryć jakieś przesłanie i prawdę najprawdziwszą. Jednym z bardziej znanych jest: „Liczy się droga, nie cel”. Moim zdaniem nieprawdziwe. I nieco ;) banalne.
Zawsze najważniejsi byli, są i będą ludzie. Na początku podróży, w jej trakcie i u celu wyprawy również. W życiu codziennym także i jeszcze bardziej.

Mnóstwo dotychczasowych wyjazdów - ile jeszcze przede mną :-) - poza granice kraju pozwoliło mi bardziej dostrzec piękno tego, co znajduje się blisko mnie. Pozwoliło zwrócić uwagę na urokliwe miejsca i krajobrazy, które pojawiają się przed naszymi oczami. Kto był na wschodzie/zachodzie słońca nad stawami, łąkami blisko Oświęcimia czy np. Nad Wisłą, wie o czym piszę.

Z każdego wyjazdu przywożę zdjęcia. Raz więcej raz mniej. Częścią z nich się dzielę w internecie. Wiele z nich odkrywam na nowo po latach. Bo np. dekadę temu jakieś ujęcie wydawało mi się nie do końca dobre. Dziś mnie przekonuje. Dlatego też, poza ewidentnie zepsutymi kadrami, nie usuwam zdjęć. Za czas jakiś mogą bowiem przemówić w zupełnie inny sposób.

Na koniec słów kilka o dwóch krajach. Pierwsza była Francja.

francja 1991 700

Centre Pompidou w Paryżu. 1991 r.

 

To ona raz na zawsze skradła moje serducho. Najpierw za sprawą fenomenalnych dzieł literackich (Balzac, Proust, Baudelaire, Apollinaire, Stendhal itd.), potem poprzez ludzi, krajobrazy, kuchnię i, oczywiście, wino :-)

Kiedy wydawało się, że nic dwa razy się nie zdarza, zdarzył się Kirgistan. Amazing Kirgistan.

kirgistan 2012 700

Gdzieś w Kirgistanie. 2012 r.

 

Sześć lat temu byłem w nim po raz ostatni. Ale jak tylko zmieni się trochę rzeczywistość, z wielką radością polecę po raz kolejny. Żeby spotkać się ze znajomymi, zachwycać krajobrazami i fantastyczną kuchnią. Oby jak najszybciej.

Poza tym, rozpoczęcie czwartego okrążenia wokół Ziemi zobowiązuje ;)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież