1 | 2 | 3 | 4

Szukaj

Facebook

Instagram

obrazek 2019a

Na zdjęciu z Leninem

Kirgistan - krajobrazy, które zachwycają

Wspomnienia z ostatniej wyprawy do Kirgistanu wracają i wracają. Pewnie tak będzie do następnego (?) wyjazdu.

 

Więcej…

Zapraszam na Wielki Charytatywny Kiermasz Wiosenny

W niedzielę, w Oświęcimskim Centrum Kultury, będę prezentował swoje zdjęcia w większym formacie i na odbitkach. Zachęcam do udziału, bo można wesprzeć cenną inicjatywę dobroczynną, na wielu stoiskach kupić piękne, wielkanocne rękodzieła i po prostu – spokojnie pogadać w sympatycznych okolicznościach :)

Więcej…

W 2017 roku leciało tak :)

Miniony rok był dla mnie bogaty w różne wydarzenia fotograficzne i podróżnicze. Najważniejsze z nich to zakochanie w Słonimiu. Czas na podsumowanie.

Więcej…

Pozytywny koniec roku

Październik 2014 roku szczególnie zapisze się w mojej historii osobistej za sprawą dwóch ważnych dla mnie wyróżnień fotograficznych.

 

Więcej…

Wielkie kropienie w Chełmku

Zgodnie z zapowiedzią, program jednego z kolejnych spotkań Klubu Miłośników Fotografii w Chełmku zrealizowaliśmy w stu procentach ;) W środę wieczorem było trochę i o fotografii otworkowej, i o technice robienia zdjęć makro kropli wody.

 

Więcej…

Poranek na wale wiślanym

Niedzielny wschód słońca nie był tak olśniewający jak sobotni. Ale równie piękny.

petersoon wschod slonca 02 2019 007 700

Więcej…

 

 baner na sciane 02

Jeszcze dobrze nie wróciłem, a powoli zaczynam planować kolejny wypad do nieprawdopodobnie pięknego Stambułu.

piotrek tarczynski stambul 000

Kiedy w styczniu 2024 roku pisałem o urokach last minute i planach wycieczkowych na najbliższy czas nie przypuszczałem, że część z nich się tak szybko spełni.

Tak to wówczas leciało:
„Plany na 2024 rok są takie. Oczywiście nie wszystko, tylko raczej jeden z... Może dwa… ;-)
1. Niezmiennie, od lat Stambuł, do którego wciąż nie mogę dotrzeć
2. Gruzja
3. Kambodża
4. Kazachstan
5. Kirgistan”.
https://petersoon.pl/8-wpisy/278-wybieram-last-minute 

I jeszcze Lisbona (tramwaje) i Maroko (orient)

W 2024 roku udało się mi się zobaczyć zachodnią część Gruzji i jej posmakować. Nie inaczej było z końcem września 2025 roku, z wylotem do Stambułu. Stambułu od dawna wyczekanego, znajdującego się od dawna na pierwszym miejscu miast do zobaczenia i poczucia.

Kilka słów wprowadzenia do mojej, nowej historii z absolutnie magicznym miastem.
Chciałem zacząć od liczb. Okazało się jednak, że rozbieżności dotyczące tychże liczb (np. mieszkańców jest według różnych źródeł od ok. 15 do ok. 20 milionów), powierzchni i wielu innych danych w internecie skutecznie ostudziły mój pierwotny zapał.

Zacznę więc od tego, co bardzo ważne, czyli od kosztów :-)
Tradycyjnie wybrałem podróż z moim ulubionym serwisem wyprawowym, ale tym razem z aż ;-) miesięcznym wyprzedzeniem. Zamówienie złożyłem bowiem już pod koniec sierpnia.

Bezpośredni przelot w obie strony, hotel ze śniadaniem i jeden bagaż rejestrowany na dwie osoby – wszystko wyszło łącznie niespełna 1,5 tys. zł na osobę (wylot z Balic 27 września o 6.50, powrót ze Stambułu o 11.30 - 1 października).

Hotel (powiedzmy, że uszedł z trudem, jeśli chodzi o jakość pobytu) znajdował się kilka minut spaceru od najważniejszych atrakcji Stambułu, czyli: Hagi Sofii, Błękitnego Meczetu czy Cysterny Bazyliki. W tym przypadku lokalizacja była ważniejsza od komfortu. Skoro jestem przy hotelu, to na końcu obsługa spłatała nam niezłego figla. Otóż zamówiliśmy dzień wcześniej w hotelu przewóz na lotnisko. Samochód przyjechał z półgodzinnym opóźnieniem w stosunku do umówionego terminu. Na szczęście, przewidzieliśmy to. Ale fakt, zrobiło się nerwowo, bo obsługa niespecjalnie wykazywała zainteresowanie rozwiązaniem problemu.

W trakcie pobytu mieliśmy wystarczająco dużo czasu, by: odwiedzić Muzeum Archeologiczne w Stambule (wyśmienite), popłynąć do azjatyckiej części miasta, przejść przez most Galata i pospacerować po dzielnicy Galata z piękną architekturą miejską. Dotarliśmy również do jakże ważnego hotelu Pera Palace. Dlaczego ważnego? Odpowiedź znajdziecie w książce „O północy w Pera Palace. Narodziny współczesnego Stambułu” autorstwa Charlesa Kinga.

Dziękuję mojemu koledze ze stancji Markowi za życzliwą obecność. Ze Stambułem postanowiliśmy się pożegnać na bogato. Dwa dni przed wylotem do Polski przechodziliśmy koło hotelu Utopia. Pan zachęcacz (panowie stoją przed hotelami oraz restauracjami i łowią klientów) był bardzo sympatyczny i co istotne - nienachalny. Ucięliśmy sobie miłą pogawędkę. Na pożegnanie powiedzieliśmy, że wrócimy. Wróciliśmy następnego wieczora. Zostaliśmy przywitani nad wymiar serdecznie. W trakcie nieco rozpasanej konsumpcji na hotelowym dachu towarzyszył nam widok przez okno: z lewej - Hagia Sophia, z prawej - Błękitny Meczet.

Najważniejsze odwiedzone miejsca:
- Plac Sultanahmet z kolumnami
- Hagia Sofia
- Błękitny Meczet
- Cysterna Bazyliki
- Muzeum Archeologiczne (wybitne)
- Azjatycka część Stambułu
- Bosfor i most nad Bosforem
- Most Galata, wieża Galata i włóczenie się po okolicznych uliczkach pełnych pięknych architektonicznie kamienic
- Pera Palace Hotel
- Grand Bazar
- Plac Taksim

Tym co wyróżnia Stambuł spośród wielu innych miejscowości są koteczki obecne niemal wszędzie. Jako osobie kotolubnej bardzo mi się spodobała troska mieszkańców o futrzane mruczki. Ale też z miłości do kotów Stambuł przecież słynie :-)