Gdy dwa lata temu polecieliśmy do Kutaisi w Gruzji, celowo pominęliśmy zwiedzanie stolicy tego kraju. Zostawiliśmy Tbilisi na kolejną wizytę. To była doskonała decyzja.

Bezpośrednio do Tbilisi lata LOT z Warszawy. Wybraliśmy połączenie, także LOT-em, przez Kraków i tak samo z powrotem. Dzięki temu liczba moich wszystkich startów i lądowań wzrosła do 97.
Jako miejsce zakwaterowania wybraliśmy budżetowy Old City Boutique Hotel. Umiejscowiony na wzgórzu zapewnia wspaniały widok na miasto z piątego piętra, gdzie mieści się jadalnia. Do centrum około pół godziny spaceru. Wieczorne powroty pod górę - trudne. Poza tym w pokoju było mało miejsca i śmierdziało z kanalizacji.
Na zwiedzanie Tbilisi mieliśmy całe cztery dni. Pojechaliśmy z wstępnym planem, który uległ na miejscu dużym modyfikacjom.
Na pierwszy ogień poszło Narodowe Muzeum Gruzji.
Najciekawszą dla mnie częścią była ta, poświęcona starożytności i artystycznym dziełom powstałym przed narodzeniem Jezusa i niedługo po nim. Nowoczesność wykonania ekspozycji, podobna jak w muzeum w Stambule, bardzo przemawia i pozwala z dużym komfortem oglądania podziwiać unikatowe dzieła sztuki ówczesnych mistrzów rękodzieła.
#goshaart i graffiti
Podczas niespiesznego zapoznawania się z miastem od razu zwróciliśmy uwagę na kolorowe obrazy-graffiti na ścianach, bramach i skrzynkach elektrycznych autorstwa #goshaart.
Dwa dni później, podczas chwili odpoczynku w niewielkim parku, postanowiliśmy poszukać więcej informacji o autorce/autorze. Okazało się, że galeria z pracami #goshaart znajduje się 7 minut spacerem od nas. Oczywiście, poszliśmy. Na miejscu okazało się, że… żadnej galerii pod wskazanym przez Google adresem nie ma. W sklepie z rękodziełem naprzeciwko pani z mało przyjemną miną stwierdziła tylko, że jej przybytek znajduje się pod innym adresem. Tu zaczyna się jedna z wielu historii. Wraz z nami w sklepie były dwie Rosjanki. Jedna z nich słysząc, jak nazywa się miejsce naszych poszukiwań zareagowała mówiąc, że właśnie stamtąd wracają. Mało tego, zadzwoniła i nas zapowiedziała.
Jak się okazało, galeria #goshaart znajduje się w prywatnym mieszkaniu. Autor, mimo zdobytej popularności, nie chce, by publikować jego wizerunek. Zdarza się, że działa trochę w szarej strefie - na granicy prawa. O swojej twórczości powiedział, że jego zamiarem jest to, by przestrzeń miejska była piękniejsza. To główny cel działalności. Działalności bardzo aktywnej, bo tylko w Tbilisi ma prawie sto realizacji.
W planie wyprawy było odwiedzenie kładki między trzema blokami – Nutsubidze Plato. Jak się okazało, nawet tak wytrawny kierowca jak urodzony w Tbilisi Niko miał problem z dotarciem do docelowego miejsca. Powiedzenie „koniec języka za przewodnika” ponownie doskonale się sprawdziło. Miejscówka na postsowieckim osiedlu, zbudowanym w brutalistycznym stylu robi duże wrażenie.
Stare Miasto? Najlepsza opcja codziennie – idź, gdzie oczy poniosą :)
Odwiedzone miejsca w Tbilisi i okolicy
1. Stare Miasto i jego podwórka
2. Aleja Shota Rustaweli
3. Narodowe Muzeum Gruzji
4. Most Pokoju
5. Katedra Sioni słynąca z posiadania krzyża św. Nino z IV w. n.e.
6. Krzywa Wieża z zegarem obok teatru lalek
7. Restauracja Gabriadze (obok Krzywej Wieży) z pięknymi, ceramicznymi ozdobami
8. Kolejka linowa do pomnika Matki Gruzji i pomnik Matki Gruzji
9. Twierdza Narikala (obecnie w remoncie)
10. Plac Wolności
11. Sobór Trójcy Świętej
12. Kroniki Gruzji
13. Kładka między trzema blokami – Nutsubidze Plato
14. Budynek Narodowego Banku Gruzji
15. Aleja imienia prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i minipark z jego pomnikiem
16. Rejs statkiem po rzece Kurze
17. Udabno z polskimi właścicielami gospodarstwa agroturystycznego – Kingą (z podoświęcimskiego Grojca :-) ) i Ksawerym (z Buska Zdroju)
18. Monastyr Dawid Garedża (początek VI w. n.e.)











































