1 | 2 | 3 | 4

Szukaj

Facebook

Instagram

obrazek 2019a

Na zdjęciu z Leninem

Czasem warto wstać wcześniej

Kilka razy próbowaliśmy wybrać się na wschód słońca nad stawy. Z różnych przyczyn nie wychodziło. Wreszcie - udało się.

 

Więcej…

Na zdjęciu z Leninem – kolejna odsłona

To była wyprawa, z której chciałem przywieźć 30. jubileuszową fotografię z wodzem rewolucji. Wróciłem z kolejnymi ośmioma.

Z Leninem w Porozowie

Więcej…

NATO Days w Ostravie 2017

Na tę imprezę wybierałem się od kilku lat. Zawsze jednak na przeszkodzie stawał jakiś wyjazd w tym samym czasie. Wreszcie się udało.

Więcej…

Fotograficzne ekscesy z Marią

Po dwóch latach znów spotkaliśmy się fotograficznie z Marią. Tym razem w kolorze czarnym.

maria sesja styczen 2020

Więcej…

Super Blue Blood Moon, Blue Moon, zaćmienia i pełnie

Lubię go? Lubię. Bardzo. Czasem drażni, niepokoi, ale przede wszystkim zachwyca. Księżyc.

Więcej…

Żyrardów – miasto jednej fabryki

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o planowanym celu wyjazdu, skrzywiłem się nieco. Na miejscu żałowałem, że byliśmy tylko dzień.

Więcej…

To pytania, które szczególnie dziś są aktualne. I będą coraz bardziej. Miałem wielką przyjemność rozmawiać o tym - podczas prowadzonego przeze mnie warsztatu w ramach tegorocznego Oświęcimskiego Forum Praw Człowieka - ze studentami z uczelni śląskich i małopolskich. Było energetycznie. W tle – magiel.

Fot. Alicja Bartuś

Za chwilę minie miesiąc od wydarzenia, ale czas goni i coraz więcej zaległości wpisowych mi się robi. Tym trochę nadrabiam ;)

„Wolność słowa/wolność kłamstwa” - to wątek przewodni Forum. Więcej TUTAJ.

Znakomici goście w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Oświęcimiu: prof. Andrzej Zoll, prof. Monika Płatek, prof. Anna Wolff-Powęska, dr Jarosław Flis, Bożena Szubińska, Beata Biel, OP Tomasz Dostatni, Yaron Becker, dr Adam Bodnar, Zbigniew Nosowski, Paulina Puślednik, Henryk Wujec z żoną.

W tle my z warsztatami. Rozmowy z młodymi ludźmi o prawdzie i kłamstwie. O informacji i dezinformacji. O fake newsach. O tym, jak je rozpoznawać i nie dać się wprowadzić w błąd w informacyjnym szumie, który nas otacza. O tym, jak część mediów dla zysku świadomie produkuje sensacyjne i nieprawdziwe historie.

W przygotowanej przeze mnie prezentacji pojawił się magiel jako analogowy pierwowzór Facebooka. Nieprzypadkowo. Kilka lat temu (ponad cztery, też w maju) pisałem o tym na blogu w innym miejscu.

„Historia związana z zabytkowym maglem z Chełmka wzrusza i jednocześnie cieszy. Wzrusza, bo dzięki zapaleńcom nie trafił na śmietnik. Cieszy, bo znalazł on godne miejsce w Domu Pamięci Baty.
Drewniano-metalowy obiekt od niedawna można oglądać w DPB. Wykonany w 1938 roku służył wielu pokoleniom mieszkańców miasta położonego nad Przemszą.

Obszerna informacja poświęcona losom urządzenia znajduje się w internecie na fanpage'u BATA-lia w Chełmku.

Dlatego też na ten temat nie będę się rozpisywał. Korzystając jednak z okazji, chciałbym zwrócić uwagę na inny aspekt powszechnego niegdyś maglowania.
Większości młodych ludzi słowo magiel lub maglownica, określające urządzenie doskonale znane naszym babciom, nie mówi nic. Również nie jest im znana społeczna funkcja magla, jako miejsca, do którego tłumnie przychodziły gospodynie z pościelą i ręcznikami.

- Prozaiczna i ciężka czynność maglowania stała się przyczynkiem do rozwoju życia towarzyskiego. Jak wspominają, zwłaszcza starsi, piwnica tętniła życiem i pełniła rolę osiedlowego klubu - zwraca uwagę Waldemar Rudyk, dyrektor chełmeckiego ośrodka kultury opisujący miejsce przy ulicy Klonowej, w którym przez kilkadziesiąt lat obiekt wyprodukowany w fabryce maszyn i rowerów w Żorach służył mieszkańcom Chełmka.

W czasach, w których internet nie istniał, był więc magiel tym, czym dziś są sieciowe serwisy społecznościowe, np. takie jak Facebook. Różnica jest tylko jedna: tam ludzie spotykali się osobiście, by rozmawiać, wymieniać się informacjami i plotkami. Te najciekawsze dla siebie przekazywali dalej, jakby używali guzika Lubię to. To właśnie w maglu można się było dowiedzieć, kogo porzuciła żona, który z mężczyzn ma kochankę, kto się wprowadził, kto wyprowadził, komu się urodziło dziecko, kto wyjechał poza granice kraju itd.

Nieprzypadkowo również informacje niewiarygodne i niezwykłe do tego stopnia, że trudno w nie uwierzyć, określa się do dziś jako „wiadomości z magla”.

PS Alicja Bartuś – dziękuję :)