1 | 2 | 3 | 4

Szukaj

Facebook

Instagram

obrazek 2019a

Na zdjęciu z Leninem

Kolejne zdjęcia z Leninem

Kiedy dowiedziałem się, że w kwietniu znów będę na Białorusi, od razu pomyślałem, że wzbogacę kolekcję swoich fotografii z pomnikami Lenina. Tak też się stało.

Więcej…

Poranek na wale wiślanym

Niedzielny wschód słońca nie był tak olśniewający jak sobotni. Ale równie piękny.

petersoon wschod slonca 02 2019 007 700

Więcej…

Historia z dymem

Zdjęcia dymu są ciekawe przede wszystkim dlatego, że na to, co zobaczymy w uchwyconych kadrach, wpływ ma wiele czynników. Przede wszystkim nasza wyobraźnia.

Więcej…

I Spotkanie spotterskie na Skale w Chełmku

Poszło. Dobrze poszło :) „Co nam lata nad głowami” to hasło tego spotkania i jednocześnie pytanie, na które szukaliśmy odpowiedzi w sobotnie przedpołudnie.


Fot. Paweł Waligóra

Więcej…

Tajska piękność z diamentami

Dziś w ramach odreagowywania stresów, dla odmiany ;) zabłądziłem na jedną z moich ulubionych stron, www.airliners.net Znalazłem tam mnóstwo zdjęć tajskiej piękności, tj. Boeinga 744 Thai Airways International HS-TGW.

 

 

Więcej…

Powrót na górkę w Balicach

Dawno nie byłem na obserwacjach samolotów w Krakowie. Okazja trafiła się w niezwykle gorący dzień. Wyśmienite towarzystwo wynagrodziło trudy zmagania się z upałem.

 

Więcej…

 

 baner na sciane 02

Dwa tygodnie z małą górką trwała ostatnia, czwarta wyprawa do Kirgistanu. Teraz próbuję wrócić do naszej strefy czasowej, co tym razem przychodzi wyjątkowo trudno. Na szczęście bagaż, który zaginął w Moskwie odnalazł się i kurier przywiózł go w piątkowy wieczór :)

 

Po raz pierwszy miałem okazję lecieć do Biszkeku przez Moskwę. Lotnisko Szeremietiewo nie powala. Jedyna rzecz, która mi się spodobała, to dużo ogólnodostępnych miejsc, w których można spokojnie fajkę ściągnąć. Również nie powala Aerofłot. Po wejściu na pokład i zobaczeniu strojów stewardes i stewardów (ubrani na czarno) ma się wrażenie, że to czas na ostatnie pożegnanie. Wyjątkowo słabo jak na powitanie w samolocie. Muszę jednak przyznać, że w rosyjskich A 320 jest znacznie więcej miejsca na nogi niż w Turkish Airlines.

Sam wyjazd - hardkorowy. Setki kilometrów samochodem po kiepskich drogach, lotka BAe-146 z Biszkeku do Oszu i z powrotem, konsultacje, semininarium i na koniec jeszcze jedne konsultacje. Ostatecznie program wyjazdu wyglądał następująco: Biszkek-Karakoł-Koczkorka-Naryn-Biszkek-Osz-Biszkek.

Wcześniej planowany przejazd przez Tien-Szan nie doszedł do skutku. I dobrze, bo gdy już byliśmy w Kirgistanie, na drodze łączącej północ kraju z południem zeszła lawina. Zginęło kilka osób.

Przywiozłem, oczywiście, trochę fotek. Skręciłem też kilka amatorskich rolików, jak o krótkich filmikach z aparatu mówią Kirgizi. Potrzebuję jednak trochę czasu żeby to wszystko ogarnąć. Myślę, że za parę dni zarzucę na stronie fotograficzno-filmowe plony marcowo-kwietniowego pobytu w KG :)