1 | 2 | 3 | 4

Szukaj

Facebook

Instagram

obrazek 2019a

Na zdjęciu z Leninem

Historia zdjęcia z kowalem-legendą

Dziesięć lat temu chodziliśmy po bazarze w Oszu, na południu dalekiego Kirgistanu. Wtedy zrobiłem fotografię uzbeckiego rzemieślnika. Nie wiedziałem, że utrwalam wizerunek człowieka, który za życia przeszedł do historii.

kowal kirgistan

Więcej…

Air Show Radom 2013

Po wielu miesiącach pracy czas na nadrabianie fotograficznych zaległości. Na dzień dobry parę fotek z Air Show 2013 w Radomiu.


 

Więcej…

Zmontuj sobie aparat sam

Kilka miesięcy temu pisałem o tym, jak w prosty sposób zbudować samodzielnie obiektyw do lustrzanki cyfrowej, by można nią było wykonywać fotografie otworkowe. Teraz przyszedł czas na całe urządzenie rejestrujące obraz.

aparat otworkowy 02

 

Więcej…

Wystawa ".kg. Niezwykły Kirgistan. Ludzie, miejsca". Teraz w Chrzanowie

Stało się :) Zapraszam na wystawę fotografii do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chrzanowie.

Więcej…

Drugi medal dojechał

Jakże wspaniały prezent pod choinkę :) Dziś odebrałem na poczcie brązowy medal FIAP zdobyty w Międzynarodowym Konkursie Fotograficznym „Krajobrazy Świata” 2016/2017.

Więcej…

Zaosie koło Nowogródka

Tytułowa fraza jest znana każdemu, kto choć trochę uważał na lekcjach języka polskiego w szkole podstawowej. Zaosie wskazywane jako miejsce urodzin Adama Mickiewicza dziś znajduje się w granicach Białorusi. Zajrzałem tam i do dziś czuję klimat tego niesamowitego miejsca.

Więcej…

 

 baner na sciane 02

Nie ukrywam – głównym powodem mojego trzeciego wyjazdu na pokazy lotnicze do Radomia było  zobaczenie amerykańskiego bombowca strategicznego B-52 Stratofortress.

Pokazy
Po lekturze tegorocznego programu wahałem się trochę – jechać czy nie jechać - bo nie było w nim niczego, czego do tej pory bym nie widział. Oprócz B-52. To przeważyło.

Nie mam zamiaru dywagować, czy decyzja o tym, by za wejście w tym roku na teren lotniska Sadków nie trzeba było płacić była słuszna, czy nie. Z pewnością każdy, komu zależało, przypilnował terminu i zarezerwował bezpłatne miejscówki. Piszę tak na podstawie doświadczeń własnych i znajomych.

Same pokazy, tradycyjnie – miód malina. Zobaczenie w jednym miejscu, w powietrzu, pilotów F-16, MiG-21, MiG-29 czy Su-27 było warte każdej minuty spędzonej w podróży do Radomia. Zwłaszcza Su-27 prezentował się przepięknie. Zespoły akrobacyjne, jak zawsze, także dały radę. O tym, co na niebie wyprawiał mistrz Artur Kielak nawet nie wspominam.

Pogoda
To zawsze jedna z największych niewiadomych przy tego typu imprezach. Dlatego też śledziłem uważnie prognozy i oficjalną stronę organizatorów ASR 2017. Nie wiem dlaczego, ale byłem przekonany, że, tak jak podczas wcześniejszych edycji, będzie dobrze. I w sobotę było dobrze. Bardzo ciepło, z dość silnym zachmurzeniem. Po południu zza chmur wyszło słońce. Ale to zachmurzenie, które pomagało znosić wysoką temperaturę, było zabójcze dla wszystkich, którzy chcieli robić zdjęcia i byli na terenie lotniska. O tym, że w Sadkowie z miejsc dla publiczności jest 'pod słońce' – wiadomo. Niestety, szara ściana chmur nie była zbyt interesującym tłem i w przypadku fotografii zepsuła wiele kadrów. Owszem, stanowiła również wyzwanie, bo zachęcała do ujęć w kontrze, ale ile takich można zrobić, by się nie znudzić.

 Statyka
Podczas Air Show Radom pokazy dynamiczne to jedno, statyczne – drugie. W tym roku, oceniając ilość ludzi obserwujących samoloty w powietrzu, i tych, którzy całymi rodzinami spacerowali po lotnisku, miałem wrażenie, że atrakcje naziemne cieszyły się znacznie większym powodzeniem. Być może dlatego, że wejście było bezpłatne i do Radomia przyjechali nie tylko zagorzali fani lotnictwa. W wielu miejscach było bardzo tłoczno, bo też było co oglądać.

B-52
Przelot amerykańskiego bombowca to dla mnie zdecydowanie najważniejsze wydarzenie tegorocznych pokazów. Miał przelecieć, zgodnie z zapowiedzią, trzy razy, zrobił tylko jeden nawrót.  Dzięki temu jednak można go było podziwiać z obu stron. To legendarna maszyna, która swoją kartę bojową zapisała m.in. podczas wojny w Wietnamie i w trakcie operacji „Pustynna Burza” w Iraku w roku 1991.
Jak podaje Wikipedia, w 1963 roku Amerykanie mieli 650 takich samolotów. Obecnie jest ich 76, ale mają służyć jeszcze co najmniej 20 lat. To pokazuje, jak udana jest to konstrukcja.

Trochę danych technicznych:
- masa własna – 88,5 tony (czyli tyle, ile waży w sumie 88 samochodów Renault Clio II)
- startowa – 256 ton
- prędkość maksymalna – 1 tys. km/h
- pułap – ponad 14 tys. m
- zasięg – (w zależności od wersji) do 16 tys. km
- długość – 48,5 m
- wysokość – 12,4 m

Więcej o historii B-52 Stratofortress



Nazwa samolotu była także inspiracją dla muzyków. W 1976 roku powstał zespół nowofalowy The B-52's. Jego największy, już popowy hit, to „ Love Shack”:




Podsumowanie
Jak pisałem wyżej, była to moja trzecia wizyta w Radomiu na Air Show. Na pytania osób, które słyszały o tym wydarzeniu i wahają się – jechać, czy nie jechać – odpowiadam nieustannie: jechać i zobaczyć. Choć raz. Także z dziećmi. A może przede wszystkim. Bo dla dzieciaków jest tyle atrakcji, że trudno znaleźć inną imprezę, która by tak mogła maluchy zainteresować.
W tym roku, według organizatorów, było (w sobotę i niedzielę) 170 tys. osób.

Następna szansa na wizytę w Radomiu być może za rok (do tej pory pokazy były organizowane w cyklu dwuletnim). W 2018 r. przypada bowiem setna rocznica polskiego lotnictwa wojskowego i setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Decyzja ma zapaść do końca 2017 r.
Oficjalna strona Air Show Radom:
http://airshow.wp.mil.pl/

Zapach nafty lotniczej - to jest to :)

PS Podziękowania dla Marka za życzliwość i dobrą obecność, dla Tadeusza za body, dla Łukasza za szkło.