1 | 2 | 3

Szukaj

Facebook

Instagram

obrazek 2019a

Na zdjęciu z Leninem

Wszyscy wokół apelują, by zostać w domu. Również uważam, że bez potrzeby wychodzić z niego nie wolno. Ale jednocześnie zachęcam do utrzymania aktywności fizycznej w tym trudnym czasie. Powodów jest wiele.

dlaczego mimo pandemii jezdze na rowerze

Mamy blisko dużo dobrego
Mieszkańcy Oświęcimia i okolic są wielkimi szczęściarzami. Niemal na wyciągnięcie ręki mają to, o czym inni mogą tylko pomarzyć: Są rzeki – Wisła, Soła i Przemsza oraz kilometry wałów przy nich do spacerowania i jazdy na rowerze. Podobnie ze stawami i groblami. Setki hektarów do przemierzania. Bez ludzi. Do lasu także jest bardzo blisko. Wszystko w zasięgu piechura lub rowerzysty. Niekoniecznie wytrawnego.

Na wsi jest łatwiej
Zgadza się. Ze względu na specyfikę zabudowy na wsi łatwiej utrzymać odstępy między sąsiadami i zachować bezpieczeństwo. Łatwiej też znaleźć w pobliżu, w przestrzeni miejsce, w którym nikogo nie ma. Ponieważ od kilku lat sam jestem wieśniakiem, wiem o czym piszę.

Codziennie obserwuję medialny wyścig pt. kto pierwszy z rana postraszy najnowszymi danymi o liczbie zarażonych koronawirusem i zgonach. Potem ten wyścig, tylko na udostępnienia, trwa na Facebooku. Widzę też, jak łatwo duża część ludzi ulega informacyjnej psychozie. Jej skutki niedawno można było oglądać w wielu marketach. Puste półki mocno oddziaływały na wyobraźnię.

Sam w tym trudnym czasie zachowuję spokój i namawiam do tego także innych. Jednak, gdy kilka dni temu pojawiła się informacja o kolejnych obostrzeniach związanych z przemieszczaniem się, zacząłem się poważnie zastanawiać – co z rowerem. Można jeździć czy nie można? Szybko okazało się, że nie tylko ja mam wątpliwości. Szybko też się okazało, że nie ma co się denerwować. W obecnej sytuacji najważniejsze jest bowiem to, by do minimum ograniczyć kontakt z innymi osobami. Nad stawami czy na wiślanym wale o spotkanie z obcą osobą jest trudno.

Zdrowie najważniejsze. Tak było, jest i będzie. Aktywne formy odpoczynku przynoszą same profity naszemu organizmowi. Ruch - w opisywanej przeze mnie historii - na rowerze, to nie tylko relaks. To także bardzo potrzebny organizmowi wysiłek.  

Kilka ważnych punktów
Czyli spokojnie można jeździć. Warto jednak pamiętać o kilku prostych sprawach.
1. Jeździj sam, lub najwyżej w dwie osoby – w tyle też można się w czasie epidemii spotykać.
2. Zachowaj wymagany odstęp od napotkanych ludzi, jeśli się już gdzieś na nich trafisz.
3. Pamiętaj, że to czas jazdy rekreacyjnej, a nie wyczynowej. Kontuzje lubią się przytrafiać.
4. Poza rowerową kierownicą, bidonem i aparatem fotograficznym :) staraj się nie dotykać po drodze niczego innego.
5. Po powrocie od razu umyj dokładnie i/lub zdezynfekuj ręce.

Ironią jest wielką, że w czasach, gdy setki satelitów sieci Starlink fruwają nam nad głowami, korzystamy z szybkich pociągów i samolotów, internet skurczył nam świat do globalnej wioski, podstawowe zalecenie to częste mycie rąk. Jeszcze bardziej zdumiewa mnie, że firmy komunikacyjne czy markety chwalą się na potęgę odkażaniem uchwytów, klamek, koszyków itp. Czyli czymś, co powinno być od dawna standardem. Jak widać, nie było.

Są też plusy
Tak, plusy. Większość z nas ma wreszcie tę wymarzoną chwilę – mniejszy lub większy nadmiar wolnego czasu w domu. To doskonały moment na przeprowadzenie zaległego remontu, zrobienie kopii zapasowej zdjęć i danych, napisanie odkładanej od lat książki czy wreszcie niespieszne pobycie z bliskimi i samym/samą sobą.

To także czas na różnego rodzaju postanowienia dotyczące aktywności fizycznej. Może bowiem się okazać, że za miesiąc lub dwa wielu z nas nie wyjdzie z domu, tylko się wytoczy.

Najpiękniej jest przed wschodem słońca
Swoje postanowienie uczyniłem ponad 1,5 roku temu. Od tego czasu niemal codziennie wskakuję na koło i jadę. Kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Stówy jeszcze nie zaliczyłem, ale i też się nie napinam.

Wszystko zależy od chęci, pogody i czasu. Dzięki temu pokochałem również jazdę w zimie po śniegu. W deszczu też jest pięknie. Zwłaszcza w lecie.

Uwielbiam poranne wypady. Na tyle wczesne, by zdążyć na miejscówkę przed wschodem Słońca. Witanie dnia wraz z nim to każdorazowo chwile magiczne.

Podsumowując: nawet w czasie epidemii można i warto jeździć na rowerze. Byle odpowiedzialnie.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież