1 | 2 | 3 | 4

Szukaj

Facebook

Instagram

obrazek 2019a

Na zdjęciu z Leninem

Na rowerze dookoła stawu Pośredniego

Jakże miło zaskoczyć samego siebie. Nawet podczas, wydawałoby się, krótkiej wyprawy rowerowej do Rajska. Ale krótkiej, nie znaczy przecież – mało interesującej.

wycieczka na rowerze rajsko 011 700

Więcej…

Na rowerze między stawami

Zrobiło się ciepło. To najwyższy czas, by wybrać się na wycieczkę i podziwiać urokliwe Nazieleńce w Brzeszczach. 

na rowerze nazielence 15a

Więcej…

Warsztaty fotograficzne w Oświęcimiu

Celem kolejnego spaceru z aparatami w rękach były Bulwary nad Sołą.

 Widok z kładki dla pieszych na Sołę, most Piastowski i skryty wiosną za drzewami zamek w Oświęcimiu

Więcej…

To było tysiąc zdjęć temu

Niedawno minęło 11 lat od momentu, w którym postanowiłem utworzyć i prowadzić swoją stronę internetową petersoon.pl. Nie przypuszczałem, że przygoda z tworzeniem wpisów i dodawaniem zdjęć potrwa tak długo.

screen tajlandia 01

Więcej…

Na rowerze z aplikacją

Trudno mi dziś wyobrazić sobie jazdę na rowerze bez smartfona przy kierownicy. Bez pomiaru prędkości, przejechanych kilometrów itd. Ale też nie było mi łatwo znaleźć aplikację, która by działała bez zarzutu i posiadała wszystkie potrzebne funkcje.

na rowerze cobike 01

Więcej…

Kilometr zerowy Wisły na rowerze

Przy zbiegu Przemszy i Wisły stoi bardzo charakterystyczny znak z dużym zerem namalowanym na blaszanej tablicy. Tu właśnie zaczyna się żeglowna Wisła. Niewiele osób o tym wie.

punkt zero

Więcej…

 

 baner na sciane 02

W poniedziałek, 9 stycznia, po raz trzeci lecę do Kirgistanu. Tym razem spróbuję znaleźć trochę czasu, by przewietrzyć migawkę ulubionego, analogowego Kieva.

 

 

Czasy mej młodości przypadły na ciemne lata 80. minionego wieku. To czas gospodarki kreowanej przez absolwentów Wojewódzkiego Uniwersytetu Marksizmu i Leninizmu i innych "specjalistów" od centralnego sterowania. Moim marzeniem, po odkryciu magii fotografii, była lustrzanka, czyli Zenit. Wówczas, w Polsce, synonim lustrzanki.

Stało się inaczej. Gdy miałem 14/15 lat, dostałem w prezencie od rodziców dalmierzowego Kieva. Cieszyłem się, ale niespecjalnie można się było nim pochwalić przed kolegami w szkole ;) Bo to nie była lustrzanka.

Przemierzyłem z Kievem  tysiące kilometrów. Byliśmy razem we Francji, Szwecji, Norwegii, Grecji, Tajlandii. Wcześniej Kiev służył przede wszystkim jako narzędzie do dokumentacji imprez rodzinnych.

Teraz znów zabieram go w daleką podróż pod granicę z Chinami, do Kirgistanu. Wiem, że trochę prześwietla, bo uszczelnienie obudowy po prawie 30 latach już zawodzi, mechanizm naciągu migawki też nie działa tak płynnie, jak powinien. Ale czy to ma znaczenie, gdy w grę wchodzi dozgonna przyjaźń?

Do ognia dołożył Robert Rejdych, który czas jakiś temu wyposażył mnie w niezliczoną ilość filmów różnych. Wypożyczył też "trzydziestkę piątkę" (standardowy obiektyw to bagnetowy Helios 53/1.8).

No to czas się ogarniać na fruuu do FRU. FRU to do dziś obowiązujący skrót nazwy lotniska w stolicy Kirgistanu - Biszkeku, która do 1991 r. (od 1926 r.) nazywała się Frunze na cześć bolszewika Michaiła Frunze.

 

PS W tle obrazek na skórze z wielbłądami. Przez Kirgistan przebiegał niegdyś Jedwabny szlak.